Ksiądz
Jerzy Popiełuszko - nowy błogosławiony męczennik naszych czasów, zamordowany
przez komunistów 19. X. 1984r.
we Włocławku na tamie.
OTO JEGO SŁOWA POCHODZĄCE Z GŁOSZONYCH PRZEZ NIEGO KAZAŃ:
Nasza niewola w zasadzie polega na tym, że poddajemy
się panowaniu kłamstwa, (które zawsze pochodzi od diabła, jak mówił
P. Jezus w Ewangelii), że go nie demaskujemy i nie protestujemy przeciw niemu,
na co dzień. Milczymy a nie protestujemy i nawet zewnętrznie udajemy, że w nie
wierzymy i popieramy. Żyjemy wtedy w zakłamaniu i obłudzie tzw. poprawności
politycznej. Odważne głoszenie prawdy jest jedyną drogą prowadzącą
do prawdziwej wolności sumień ("Mówcie prawdą, a prawda was wyzwoli")
- mówił bowiem Pan Jezus w Swojej Ewangelii).
Nie mówmy, że świat jest coraz gorszy, coraz smutniejszy. Jeśli
nawet tak jest - to źródła smutku są w nas [w braku ufności w Bogu], a nie gdzie
indziej. I źródła radości muszą być w nas. Autentyczna radość -to obecność (wszechmocnego
i miłującego ludzi) Boga w nas.
Świątynia naszego serca, która powinna być obrazem Boga Ojca,
bo jest stworzona na Jego podobieństwo, niestety bywa ona zaśmieconym targowiskiem,
gdzie do głosu dochodzą niskie instynkty i namiętności jak: nienawiść, chciwość,
zazdrość, rozpusta, pijaństwo...
Praca jest nieodzownym towarzyszem człowieka. Ma ona służyć
człowiekowi, ma człowieka uszlachetniać. Dlatego człowiek nie może być niewolnikiem
samej tylko pracy i w człowieku nie wolno widzieć tylko samych wartości ekonomicznych.
W życiu osobistym, społecznym czy zawodowym - nie można bowiem szczęścia budować
tylko na samym materializmie.
Bóg, modlitwa i praca w połączeniu ze sobą pomagają człowiekowi
widzieć wyższy sens jego życia i trudu. Człowiek pracujący ciężko bez Boga,
bez modlitwy, bez ideałów - będzie jak kaleki ptak z jednym tylko skrzydłem
- dreptał trwożliwie po ziemi. Nie potrafi się wznieś wysoko i zobaczyć większych
możliwości, wyższego swego sensu bytowania na ziemi.
Jeżeli stwarza się ludziom pracującym sytuacje, w których aby utrzymać kilkuosobową
rodzinę - muszą brać nadgodziny, dodatkowe etaty lub muszą pracować w niedzielę
- dokonuje się mordu na ludzkich sumieniach. Niszczy rodziny. Okrada
się dzieci z czasu, który rodzice powinni im poświęcić. Za godziwą
pracę, musi być sprawiedliwa zapłata. Wysiłek, praca wymagają wewnętrznego ładu,
zdrowych zasad moralnych, a nawet bodźców i motywów religijnych. Ekonomia gospodarcza
domaga się bowiem pomocy sił moralnych. Pracodawca musi kierować się sprawiedliwością.
Człowiek nie może być pozbawiany pracy czy wyższego stanowiska tylko dlatego,
że myśli inaczej, że jest dla kogoś wyrzutem sumienia, że nie zgadza się z narzucaną
linią polityczną, czy że należy do wolnego związku zawodowego. Takie bowiem
postępowanie władz nie tylko nic pozwala wychodzić z kryzysu gospodarczego,
ale go pogłębia, bo zniechęca tych ludzi.
Zagubiono w socjalizmie charakter osobowy pracy. A kiedy zrodziła się mi robotników
z ich bólu i poniewierki "Solidarność", to nie było to nic
innego, jak wielki krzyk ludzi pracy o sprawiedliwość, o głębszą świadomość,
że pracujemy u siebie i dla siebie, było to wielkie wołanie o szacunek dla człowieka
pracy. Nastąpił wtedy Ojczyźnie naszej wielki proces budzenia się świadomości,
że chcemy być odpowiedzialni za naród i jego losy, za życie i współżycie społeczne,
a nawet za charakter sprawowania władzy, która ma być służbą wobec zwykłych
obywateli a ni przemocą uprzywilejowanej oligarchii.
Tam gdzie jest niesprawiedliwość, gdzie jest przemoc, zakłamanie, nienawiść
brak poszanowania ludzkiej godności - tam brakuje miejsca na serce,
na bezinteresowność, na wyrzeczenie. A bez tych wartości - nie wolno o tym nikomu
zapomnieć - trudno będzie nadać pracy właściwy sens, trudno będzie wyciągnąć
kraj z wszelakiego rodzaju kryzysów. Miłość bowiem Ojczyzny musi tu iść w parze
z bezinteresownym męstwem.
Nie może dobrze w krajach, gdzie niewygodnego człowieka można skrycie
zabić, gdzie człowiekiem można poniewierać, gdzie można go w mediach
bezkarnie szkalować, gdzie można go fałszywie oskarżać i pod osłoną rzekomego
prawa skazywać, gdzie same parlamenty uchwalają niesprawiedliwe prawa godzące
w ludzi, bo mają większość.
Prawo do zrzeszania i do publicznego zabierania losu w sprawach społecznych
- nie nadaje się nikomu, bo jest ono prawem człowieka jako osoby społecznej.
Człowiek ma je od urodzenia. Państwo nam tego prawa nie daje, ma ono
tylko obowiązek je ochraniać.
Chrystus potrzebny jest na szczególnie dzisiaj, abyśmy nie
utracili prawdy, miłości Bożej i dobroci do każdego człowieka. Potrzebny jest
mam jest szczególnie teraz, albowiem chyba nigdy dotąd tak okrutnie nie chłostano
grzbietów kłamstwem i obłudą. Pielęgnujmy więc w życiu naszym i naszych rodzin
Ewangelię Jezusa Chrystusa. I sięgajmy po nią często, aby umacniać
nadzieję, utrwalać podstawowe wartości życia.
Kultura narodu to również jego moralność. Naród chrześcijański
musi kierować się sprawdzoną przez wieki moralnością chrześcijańską. Nie jest
mu potrzebna tak zwana moralność laicka uchwalana przez parlamenty, głoszona
i narzucana społeczeństwu, bo jest ona bez głębokich zasad opartych na naturze
człowieka. Moralność laicka została wymyślona przez przewrotnych
ludzi o spaczonych sumieniach. Jest ona bez oblicza i bez nadziei na szlachetne
życie, dlatego stwarza zagrożenie dla prawdziwych wartości duchowych naszego
narodu i osłabia te ważne siły, które stanowią o jego jedności.
Samo prawo laickie nie czyni człowieka lepszym, jeżeli nie
będzie on czystą miłością Bożą kochał bezinteresownie bliźniego. Obliczono,
że w świecie, parlamenty uchwaliły już 35 milionów różnych praw,
lecz mimo tego liczba przestępstw i zbrodni bardzo szybko wciąż rośnie. Sprawdza
się więc tutaj maksyma głoszona przez starożytnych:
I więcej uchwalonych praw przez państwo, tym więcej bezprawia wśród społeczeństwa.
Sumienie raz obudzone łatwiej odróżnia prawdę od zakłamania,
łatwiej odróżni dobre ziarno od plew. Łatwiej rozumie, że kolejne puste obietnice,
wielkie hasła i rozwinięte sztandary, pod którymi można by się podpisać obydwiema
rękami, są szumne ale puste bez pokrycia w czynach, są tylko kolejnym zwodzeniem
mas, nowym zakłamywaniem przez media w celu dalszego utrzymywania niesprawiedliwej
rzeczywistości społecznej.
Żyjemy tylko raz. Żaden dzień ani najmniejsza chwila nie powtarzają
się, lecz zbliżają nas nieodwołalnie do celu ostatecznego, którym jest wieczność
szczęśliwa z Bogiem lub nieszczęśliwa bez Boga. Poszczególne dni wyglądają jak
wagoniki kolejki linowej, które z naszego wnętrza jak z kopalni wychodzą puste
lub napełnione (zasługami dnia).
Jak możesz szczerze pojednać z Bogiem i swoim sumieniem w dobrej spowiedzi,
kiedy w jednej kieszeni nosisz różaniec - wyraz wiary w Boga, a w drugiej legitymację
partyjną, przez którą deklarujesz należenie do partii, która systematycznie
programowo zwalcza wszelką wiarę w Boga oraz ośmiesza, prześladuje i niszczy
Kościół Chrystusowy.